Cart

Senegal i Gambia

Wycieczka do Senegalu & Gambii -  czyli Afryka naturalnie dzika.

Organizator: Biuro Podróży Rainbow. Sprzedaż wycieczki: Biuro Podróży "My Tours" z Lęborka: mytours.pl

Czas przelotu 9 godzin z międzylądowaniem na Gran Canarii

Termin: 13 - 21 styczeń 2017r. Czas pobytu niestety skrócony do 6 dni z uwagi na zamieszki polityczne. Dodatkowa atrakcja wyjazdu to konieczna, pilna ewakuacja turystów).

Zaczęło się tak:

"Panie Kamilu jest problem z naszymi bagażami, nie chcą ich włożyć na dach busa, chcą dodatkowej kasy (nic nowego). Jak będzie trzeba to sam zapakuję".

Przyszedł nasz pilot Kamil, którego dar przekonywania i siła charakteru wynikały już z samej postury. Kamil powiedział, że problemu nie będzie i rzeczywiście nie było. Kierowca Amadu przywitał nas uśmiechem, wprawdzie ironicznym, dodając "welcome in Afryka". Siła charakteru Kamila i rozległe miejscowe kontakty sprawdziły się podczas całej wycieczki.

Początkowo nieufny kierowca busa Amabu zmienił o nas zdanie po pomocy jakiej mu udzieliliśmy po tym jak zatrzasnął kluczyki w busie. Wracamy z rejsu i jako pierwszy podchodzę do Amadu, który od początku naszego rejsu czyli od co najmniej trzech godzin stoi na plaży przy busie. "Jacek mam problem". Jaki ? "Kluczyki zostały w środku". Po krótkiej rozmowie okazało się, że przez trzy godziny nie podjął żadnego wysiłku żeby otworzyć busa. Cóż tacy są Afrykanie. W większości życie upływa im na czekaniu na pomoc. Afrykanie czekali a my Polacy w tym czasie bez uszczerbku dla Toyoty weszliśmy do busa. Wystarczył klucz płaski "13", otworzenie bagażnika, odkręcenie tylnych siedzeń i wepchnięcie Amadu do środka przez szczelinę. Całość zajęła 20  minut. Amadu dziękował mi do końca wycieczki.

"Panie Kamilu Gazela by się przydała". Dość długi przejazd, upał niesamowity, pić się chce, a ileż wody można w siebie wlewać. Wprawdzie bez picia potrafię wytrzymać cały dzień. Ale jak w pobliżu  była "Gazela" to namawiać nie trzeba było. W końcu Amadu zatrzymał autobus. Rozglądamy się a wokoło tylko drzewa.  Wysiadamy ! rzekł Kamil. A co, jakiś punkt programu. Nie ! Gazele chcieliście, to idziemy. A jak tak to idziemy. Tuż za drzewami ukazał nam się niewielki, zaniedbany budynek. Ale w tym miejscu nie miało to znaczenia. Znaczenie miało to, że był to sklep z lodówką a w lodówce "Gazela". Byliśmy uratowani.Ten niepozorny fakt został uwieczniony na zdjęciu. Z tym, że zamiast mnie w roli głównej oczywiście wystąpiła "Małgorzata".

Opisując Senegal i Gambię jesteśmy nieobiektywni ponieważ w tych krajach wszystko nam się podobało i to co inni mogliby uważać  za minus dla nas było frajdą. Jedzenie wyjątkowo świeże i smaczne. Ryby i owoce morza ze świeżego porannego połowu. Piwo "Gazela" może nie dla koneserów ale schłodzone w nielicznych lodówkach i wypite w upalny, afrykański dzień smakowało jak ambrozja.

Hotele: Senegal i Gambia nie mają dobrze rozwiniętej infrastruktury hoteli. Na wycieczce objazdowej należy się spodziewać hotelu 2-3 gwiazdkowych. Hotele są skromne, przeważnie czyste ale za to w większości pięknie położone w ogrodzie lub nad oceanem. We wszystkich hotelach były baseny. W jednym hotelu nie było ciepłej wody i wieczorem prądu ale o tym byliśmy uprzedzeni przed wyjazdem. Wszelkie braki hotele nadrabiały wyśmienitym jedzeniem. W otoczeniu hoteli gromadzą się liczni miejscowi biznesmeni oferujący szeroki zakres usług.Pobytu w Senegalu i Gambii nie polecamy miłośnikom kurortów all inclusive w typie Turcji, Egiptu, Hiszpanii. Na pewno będą rozczarowani.

Pogoda: Najlepszy termin na wyjazd to listopad - marzec. Temperatura około 30oC.

Transport i wynajem pojazdu: W afrykańskim stylu. W grupie 11 osobowej przemieszczaliśmy się nowym, klimatyzowanym busem marki Toyota (20 miejscowy). Bagaże na dachu. Stan głównych dróg był bardzo dobry. Oczywiście były także drogi szutrowe. Ogólnie przejazdy były jedną z atrakcji umożliwiających obserwację codziennego życia. Wynajem pojazdu do samodzielnego prowadzenia może być utrudniony. Za to jednym z lokalnych businessów jest oferowanie wynajmu samochodu z kierowcą. Przy hotelach wszędzie ogólnie dostępne taksówki. W niektórych hotelach możliwość skorzystania z wycieczek lokalnych, wynajem rowerów i quadów.

Internet: Tylko w niektórych hotelach w miastach i pozostawiający wiele do życzenia.

Waluta: Do Afryki najlepiej wziąć dolary amerykańskie (USA). Jednak na miejscu najlepiej wymienić na walutę miejscową. Zaoszczędzimy przeliczania, zaokrąglania, straty kilkudziesięciu centów. Ponadto sprzedawca będzie lub nie będzie miał wydać w dolarach i wyda w walucie miejscowej. My wymieniliśmy. Kurs był jeden z góry ustalony. Ale gdzie to zrobić w Senegalu i Gambii ? Tutaj najlepiej zdać się na przewodnika, który zaprowadzi do kantoru na jakimś małym bazarze. Kantor to z reguły, sklep w zniszczonym kontenerze. Ja korzystałem z pomocył Amadu, o którym już pisałem. Zaprowadził, zabezpieczył, wymienił. Przed wylotem proszę kontaktować się z pilotem i przewodnikiem, żeby pokazali gdzie wymienić pieniądze, które zostały w nadmiarze, ponieważ może się okazać, że na lotnisku nie będzie na to czasu lub możliwości. Stan techniczny banknotów jest godny pożałowania. Banknoty są eksploatowane to czasu aż się ostatecznie nie rozpadną. Banknoty są brudne i śmierdzące dlatego z uwagi na higienę lepiej nie wkładać ich do portfela ale do foliowego woreczka.

 

CO  ZOBACZYĆ

W Senegalu i Gambii zwiedza się głównie przyrodę, parki narodowe. Niewątpliwym atutem jest możliwość obserwacji codziennego życia mieszkańców jakże innego od europejskiego. Niezapomniane wrażenia zapewniają obserwacje ptaków w czasie safari wodnego, możliwość obserwacji krokodyli w ich naturalnym środowisku i na farmie. Uczestnictwo w tradycyjnych tańcach organizowanych przez miejscowych.

  • Park Kachikally w Bakau z możliwością obserwacji krokodyli
  • Miejscowość Brikama z lokalnym targiem i afrykańskim rękodziełem
  • Rezerwat Przyrody Makasutu: wodne safari, pływanie łodzią po kanałach namorzynowych, jedzenie pieczonych ostryg, zbiór wina palmowego (woda z kiszonych ogórków smakuje lepiej, ale w celach poznawczych polecam),
  • Park Wodny Kiang West National Park: czyli najbardziej dzikie tereny dorzecza Gambii. Piękna przyroda, lasy namorzynowe, mangrowce, zwierzęta, ptaki. Odwiedziny u szamana, który oferuje przepowiadanie przyszłości z ręki (koszt około 10 zł a wrażenia bezcenne).
  • Miejscowość Giborroh: przejście graniczne Gambia Senegel. Tutaj mieliśmy możliwość uczestniczenia w uroczystej zmianie warty na granicy. Jak to na granicy ujawniły się szerokie kontakty Kamila. Dzięki Kamilowi i wyrobionym w Polsce pieczątkom i datownikom praca pograniczników stała się łatwiejsza. Granicę przekraczaliśmy na piechotę i jesteśmy pewni, że to my byliśmy atrakcją turystyczną. Bus musiał przejechać  bez pasażerów. Oczekując na granicy zresztą jaki  w całym kraju dosłownie zewsząd pojawiały się dzieci chętne do przyjmowania drobnych upominków i ćwiczenia języka angielskiego bo francuski znają (a my nie).
  • Prowincja Casamance: liczne baobaby, lasy palmowe, drzewa kapokowe, mangowce, mniejsze pola uprawne. Owoce mango, banany, pomarańcze rosną dosłownie wszędzie.
  • Miejscowość Kafountine: Największy w prowincji Casamance targ rybny. Smrodu i much nie da się sfotografować. Większość miejscowych jest niechętnych do robienia zdjęć przez co można być stanowczo upomnianym. W końcu każdy ma prawo do prywatności. Możliwość obserwacji codziennej pracy rybaków, dużych łodzi - pirogi.
  • Stolica prowincji Casamance Ziguinchor: port
  • Wybrzeże Cap Skirring: pobyt w pięknie położonym hotelu nad brzegiem oceanu z wyśmienitym jedzeniem głównie świeże ryby i owoce morza, desery to tarty cytrynowe, ananasowe, lody kokosowe i mango ze świeżych owoców. Te desery na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Plaża tylko dla nas (możecie sobie wyobrazić plażę nad Bałtykiem, o wiele szerszą i tylko dla dwojga osób)
  • Cap Skirring: safari jeep 4x4 po terenach Diolów. Przejazd po plaży, wydmach, lesie kapokowym, okolicznych wioskach, obserwacja codziennego życia mieszkańców, domy zbudowane z cegieł błotnych zmieszanych z muszlami. Ponadto rejs pirogą po lesie namorzynowym na wyspę Ehidje.
  • Wieś Oussouye (dla miejscowych królestwo): nadal wybierają króla. Miejscowe obyczaje, obrzędy.

 

Dodaj opinię: komentarze & opinie

 

niedziela, 01 lipiec 2018